Afera KNF. "Nagranie opublikowane po GW odsuwa uwagę od czasu sedna problemu"

"Moment ujawnienia nagrania nie jest przypadkowy. Nad Idea Bankiem zgromadziły się bowiem czarne chmury. Nie jest tajemnicą, hdy za oferowanie obligacji GetBacku, za misselling, KNF stanowić może chciała niebawem wydobyć konsekwencje. To symptomatyczne, że w artykule "GW" nie istnieje ani jednego zdania na ten temat i odmiennych problemów reputacyjnych firm wraz z grupy Getin. Upublicznienie nagrania można by zatem przyjmować jako próbę powstrzymania prac nadzorcy" - uważa Artur Nowak-Gocławski, prezes Spółdzielni ANG.

"Gazeta Wyborcza" spuściła dziś bombę na Komisję Nadzoru Finansowego. Dziennik proponuje, że przewodniczący KNF, Marek Chrzanowski zaoferował przychylność na rzecz Getin Noble Banku w zamian za ok. czterdzieści mln złotych. Dowodem w "ofertę" korupcyjną ma być nagranie, na którym przedstawiciel Komisji proponuje, aby Leszek Czarnecki zatrudnił radcę prawnego - Grzegorza Kowalczyka.

Afera KNF - konsekwencje nagrania na rynku finansowym

Na nagraniu nie pada wprawdzie suma, ale "Wyborcza" cytuje potwierdzenie do prokuratury, z którego wynika, że Marek Chrzanowski wskazał Leszkowi Czarneckiemu na kartkę z napisem "1 proc. " kapitalizacji Getin Noble Banku. KNF odpiera zarzuty, sugerując, iż upublicznienie nagrania to "próba szantażu". Na ostrożność w ferowaniu wyroków zwraca uwagę Artur Nowak-Gocławski.

- Byłbym bardzo wnikliwy w ferowaniu wyroków. Wówczas powinno zostać potwierdzone. Posiadamy pewne doniesienia, ale jest też sporo niewiadomych. Rzekoma propozycja korupcyjna jest bardzo niejednoznaczna, jest mowa o tajemniczej karteczce, na której posiadała ona zostać sformułowana. Nie mamy jednak pewności, że rzeczywiście tak było. To wszystko wymaga dokładnego zbadania i wyjaśnienia. Naszym bardziej że oskarżenia owe - gdyby okazały się prawdziwe - bardzo uderzają w wizerunek Komisji Nadzoru Finansowego i podważają zaufanie do organów państwowych przy ogóle - zaznacza Artur Nowak-Gocławski. I dodaje:

Nie znamy historii innych spotkań (jeżeli takie były) przedstawiciela KNF z panem Leszkiem Czarneckim. Nie rozumiemy, jaki był ciąg tych rozmów. Można sobie wyobrazić scenariusz wzajemnej prowokacji, "doprowadzania" do tego typu "propozycji". Co oczywiście nikogo odrzucić usprawiedliwia. Jeżeli zarzuty by się potwierdziły, to operowania przedstawiciela KNF nie da się zaakceptować.

Niemniej, rzucić może trochę światła na prawdziwe intencje rozmówców.

Z artykułu po "Gazecie Wyborczej" dowiadujemy się, że wcześniej Marek Chrzanowski spotykał się z Leszkiem Czarneckim trzykrotnie. Spotkanie, do którego doszło do nagrania, posiadało być wyjątkowe, bo przewodniczący KNF "zażądał", aby bankier stawił się na odrzucić sam. Wcześniej zawsze towarzyszył mu prawnik lub prezes Getin Noble Banku. Tymczasem nagrana rozmowa miała przebyć się "w cztery oczy", co Leszka Czarneckiego miało zaniepokoić.

Zapytaliśmy innych uczestników rynku, czy spotkania 1-1 to powszechna rutyna KNF. Okazuje się, iż takie rozmowy z przedstawicielami innych nadzorowanych instytucji także się zdarzały. Zupełnie odmienną sprawą, niespotykaną, jest natomiast rekomendacja zatrudnienia konkretnej ludzie, która padła podczas tej rozmowy. Nie wiemy aczkolwiek, czy tajemnicza karteczka, w której miała być zapisana propozycja korupcyjna, rzeczywiście istnieje.

Zastanawiające jest też, dlaczego nagranie zostało zamieszczone właśnie teraz. W czasie, gdy KNF sformułowała konkretne podejrzenia wobec Koncepcja Banku. I dlaczego pisarze artykułu nie wspomnieli o tym ani słowem. Czytając ten tekst, można odnieść wrażenie, że mowa o zupełnie innym Leszku Czarneckim, niż ten, którego dotychczas znała opinia publiczna. Punkt sugeruje, że Getin Noble Bank i jego właściciel padł ofiarą skorumpowanego i wyrafinowanego urzędnika. Rzeczywistość ma więcej odcieni szarości. Należałoby je społeczeństwu przedstawić.

- Moment ujawnienia nagrania nie jest przypadkowy. Nad Idea Bankiem zgromadziły się bowiem czarne chmury. Nie jawi się być tajemnicą, że za oferowanie obligacji GetBacku, za misselling, KNF być może pragnęła niebawem wyciągnąć konsekwencje. To symptomatyczne, że przy artykule nie ma ani jednego zdania na ów temat i temat innych problemów reputacyjnych firm wraz z grupy Getin. Upublicznienie nagrania można by zatem zabierać jako próbę powstrzymania działań nadzorcy - ocenia Artur Nowak-Gocławski.

"Nagranie odsuwa uwagę od sedna problemu"

KNF działa opieszale, a przy sprawie GetBacku ponownie wykazała się nieudolnością. Niemniej opieka nad rynkiem jest konieczny, zwłaszcza teraz.

- Chciałbym, żeby Urząd KNF, w którym pracuje dużo bardzo porządnych i kompetentnych ludzi, robił dalej swe w tej sprawie jak i również każdej innej. Uważam, że ta sytuacja nie powinna wpływać na rozpoczęte działania regulatora. Z kolei, czy tak się będzie? Obawiam się, że funkcjonuje ryzyko, iż ewentualny zamiar rozpoczęcia tego zamieszania pozostanie osiągnięty. Że niektóre, zainicjowane przez KNF działania zostaną wstrzymane do czasu objaśnienia sprawy - ocenia Artur Nowak-Gocławski.

Jego w mniemaniu doniesienia "Gazety Wyborczej" mają też inny bardzo negatywny skutek. Mogą bowiem odsuwać uwagę od sedna trudności: od odpowiedzialnych za pobudki i skutki afery GetBack i wielu innych absolutnie nagannych działań występujących na rynku.

- To możliwe przekierowanie uwagi, przesunięcie światła w inną witrynę jest bardzo niepokojące. Przy powstałym cieniu może się wydarzyć dużo złego. Ponadto każda decyzja nadzorcy będzie dziś oceniana przez pryzmat ujawnionych nagrań. Jak znacząco osłabia pozycję KNF oraz innych organów nadzorczych, a to natomiast rodzi obawy, że nieuczciwe spółki działające na rynku finansowym, których w naszym państwie nie brakuje, mają to być używać. Tymczasem silny i właściwie funkcjonujący nadzór nad rynkiem finansowym jest w Polsce potrzebny. Dlatego tak istotne zadanie stoi teraz zanim organami ścigania, przed państwem, aby sprawę bezzwłocznie wyjaśnić, wyciągnąć konsekwencje i umożliwić prawidłowe funkcjonowanie KNF - uważa Artur Nowak-Gocławski.